Odcinek 12 – Co nam zostało z tych lat? – refleksje „Zielonych Płomyczków”

Na pytanie „Co nam zostało z tych lat”  odpowiadali zarówno Ci,  z którymi  mamy wciąż kontakt jak i druhowie,  którzy wprawdzie odeszli już na wieczną wartę ale zostawili zapisane wspomnienia i tam uwagę  taką umieścili.   Odpowiedzi ułożono w kolejności alfabetycznej, niezależnie od czasu pracy w drużynie. Najstarsze pochodzą z lat 1920. i 1930, a najnowsze z r. 2020. W nawiasach podano  nazwiska panieńskie druhen. Szersze wypowiedzi odnaleźć można w wydaniu książkowym „100 wspomnień na stulecie XV ŁDH”.

„Przyjdzie dzień, kiedy się rozstaniemy

Każdy drogą swą pójdzie przez świat

Lecz jak posag ze sobą weźmiemy

Naszą  przyjaźń – harcerskich sens lat”.

Maria Berkan – Jabłońska

W „Zielonym Płomieniu” kształtowano nas  nienachalnie, ale – na nasze szczęście – chyba skutecznie.   Harcerstwo na pewno było niezwykle istotną częścią  mojego życia, częścią mojej tożsamości. Nie wiem, czy bez tego, czego tu zaznałam i czego nauczyłam się o sobie dzięki innym, poradziłabym sobie z rozmaitymi bolączkami dorosłości.

Muszę podkreślić, że gdy myślę harcerstwo, to zawsze „Zielony Płomień”, to Broniewscy, to ten ruch, który dzięki postawie konkretnych ludzi, był autentyczny, szczery, wiarygodny, i dlatego tak głęboko formujący. Przy okazji rocznicowych wspomnień 15 ŁDH dziękuję wszystkim, którzy byli na tej harcerskiej drodze ze mną, za to, że dzięki nim jest ono nadal bardzo żywo obecne w mojej myśli. Nie spotkałam tu nikogo i niczego złego.

Marian Bilecki

Dlaczego kocham harcerstwo? W latach, kiedy byłem chłopcem mogłem dzięki harcerstwu chodzić na wycieczki, wyjeżdżać na obozy… Ten czas to był okres najpiękniej i najtrwalej zapisanych w pamięci przeżyć, Wtedy zaczęła się pełnia mojego życia, spotkanie z wielką przygodą. Odczuwałem też, że mimo woli przejmuję przymioty charakteru moich wychowawców. Rosłem i kształtowałem swoją osobowość według zasad przez nich przekazywanych.
A teraz? Czy wszystko zrobiliśmy dla organizacji, z którą związani jesteśmy „wielką przygodą”, której tyle miłych sercu wspomnień zawdzięczamy? Przecież każdy z nas im zdziała więcej, pełniej i wszechstronnej, tym bardziej staje się pełnowartościowym człowiekiem!

Paweł Chojnacki

Przede wszystkim –  postawa zapamiętana z lektury ówczesnej bibuły, z „Młodej drużyny” Alojzego Pawełka, z przedwojennej klasyki przedruku:  „zawsze zachowuj się tak, jakbyś miał na sobie mundur!” A może gdzie indziej to było? W innym białym kruku?…   Ale jeśli zapamiętasz, przyjmiesz, gdzieś utkwi to zdanie, to nigdy już sumienie nie zamilknie głucho. Przynajmniej – przypomni.

Jan Cholewa

Zawiązały się  moje więzy przyjaźni z harcerzami z XV ŁDH, które trwają do dziś. Życzę, aby piętnastka i pozostałe drużyny szczepu dalej się rozwijały i  kształtowały kolejne pokolenia harcerskie w duchu służby Bogu, Polsce i Bliźniemu. Ze stuletniej historii drużyny można bowiem czerpać dobre wzorce.

Przemysław Czuma

Co pozostało? Wiele wspaniałych przyjaźni, znajomości, wspomnień, umiejętności np.  rozpalanie ogniska, rozkładanie namiotu, lubienie lasu. I piosenka „Zielony Płomień” druha Czarka Gugi, którą zna już moja córka 🙂

Adam Drabik

Jak dla mnie najważniejsze co zostaje w człowieku „z drużyny” (a w zasadzie to generalnie z harcerstwa, bo w którymś momencie wychodząc z drużyny pole oddziaływania się rozszerza) – to przyjaźnie. To tu poznałem ludzi, na których wiem, że mogę w trudnych chwilach liczyć.  Nawet jeśli nie widzimy czy nie słyszymy się przez kilka lat, to wiem, że oni są i w razie potrzeby mogę liczyć na ich wsparcie.  Gdy już się spotkamy to rozmowa klei się tak, jak byśmy nie widzieli się zaledwie  tydzień. Jako potwierdzenie tej tezy mogę powiedzieć, że mój obecny i poprzedni pracodawca to przyjaciele, których spotkałem na swojej drodze w mundurze z zieloną chustą.

Kacper Forysiak

Gdyby nie XV, moja jedyna harcerska drużyna, prawdopodobnie nie poznałbym mojej wspaniałej żony :). Poza tym w czasie pracy w XV ŁDH  i podczas całej harcerskiej przygody, przez wiele  lat poznawałem ludzi, którzy stali się moimi przyjaciółmi  i nauczyłem się, że przyjaciołom można sprawić prezent i radość nawet takim drobiazgiem jak fajne wspólne zdjęcie. Gestem będącym dowodem pamięci i przyjaźni.

Dawid Gąsiorek

Została we mnie „zajawka”  do gier leśnych, nadal noszę mundur tylko teraz jest to wojskowy, kiedy co któryś weekend wpadam na poligon.  Drużyna XV nauczyła mnie dyscypliny i samodzielności,  organizacji czasu,  łatwości w poznawaniu nowych osób.  Dzięki pobytowi w niej zacząłem grać na gitarze,  a po latach wykorzystuję tę umiejętność w służbie z zespołem na mszach niedzielnych.  Nawet boję się pomyśleć jak wyglądałoby moje życie, gdyby nie XV ŁDH. Na obozie w Trzebielinie w 2011 r.  poznałem moją żonę, która jest największym skarbem jaki mnie w życiu spotkał. Prawdopodobnie gdybym nie został harcerzem i nie trafił w szeregi XV obecnie nie znałbym swojego najlepszego przyjaciela. Sądzę, że ta drużyna uformowała całe moje życie w każdej sferze, również duchowej. Zatem śmiało mogę stwierdzić, że bez niej nie byłoby mnie takiego jakim jestem, a moje życie mogło by wyglądać  kompletnie inaczej .

Jan Grelewski

Nadal bardzo lubię łazić z plecakiem i spać pod namiotem. Drużyna nauczyła mnie patrzenia na każdą sprawę z perspektywy różnych osób a nie tylko z mojego oglądu sytuacji.  Z obozowych przyzwyczajeń, to ścielę łóżko zaraz po tym jak wstanę, na wyjazdy pakuję się raczej w plecaki a nie walizki. Gdyby nie XV to nie poznałbym wielu super ludzi, prawdopodobnie nie poleciałbym za koło podbiegunowe albo nie byłbym licencjonowanym kierowcą  szczepowego „Żuka”.

Michał Grelewski  

Z chłopakami w drużynie czasem się zgadzaliśmy czasem nie, ale po latach z każdym z nim mogę z przyjemnością porozmawiać, jak z dawno niewidzianym przyjacielem.  Bo drużyna harcerska to miejsce, gdzie przeżywasz przygody z takimi ziomkami jak ty. I w trakcie tych przygód ziomki owe stają się twoimi przyjaciółmi.  To tu, w drużynie  po raz pierwszy poczułem co to znaczy braterstwo – jak bardzo górnolotnie by to nie brzmiało.  XV ŁDH i szczep „Zielony Płomień” to faktycznie było jedyne znane mi środowisko gdzie wszyscy grali w jednej drużynie. 

Jeśli chodzi o indywidualne podejście, możliwości samorozwoju, szanowanie i wspieranie każdego w grupie – tu naprawdę drużyna harcerska nie ma sobie równych. Wiem też, że w ramach działań harcerskich są realizowane świetne i nowatorskie programy – ja  na przykład na zlocie harcerskim pierwszy raz dłużej korzystałem z internetu. Poza tym to w harcerstwie nauczyłem się zasad pierwszej pomocy, tu zbudowaliśmy sami ściankę wspinaczkową i  to z harcerzami byłem  jedyny i ostatni raz na Woodstocku.

W ZHR  wiara jest  ważna, ale to tutaj poznałem wiarę autentyczną, radosną, i dającą nadzieję. Poznałem ludzi,  którzy o wierze nie mówią dużo, ale za nich mówią ich działania i uśmiechy na twarzach. To tutaj dużo dyskutowaliśmy – spieraliśmy, zastanawialiśmy, buntowaliśmy.  I jeśli Wasze dzieciaki trafią do dobrej drużyny harcerskiej to będzie to dla nich  przygoda tak fajna i wciąż pamiętana jak moja.  Dzięki Piętnastko za wszystko!

A ja z moją  ekipą z piętnastki wkraczałem  później w dorosłe życie i nawet jeśli nie byliśmy w mundurze to cały czas trzymaliśmy się razem. I zajmowaliśmy się tym czym zajmują się harcerze – służbą i pracą nad sobą, w duchu braterstwa – nawet jeśli czasami dość daleko od siebie.  Wspominam to jako świetny czas, czas niesamowitych przygód, wielu ważnych rozmów, czas  naszego startu w dorosłość.

Ewa Grzelak (Izydorczyk)

Przede wszystkim miałam możliwość zapoznania się z prawdziwą historią Polski tak odmienną od tej, której uczono nas w szkole. Uczestnictwo w nielegalnych mszach harcerskich w kościele ojców Jezuitów, nauka piosenek z drugiego obiegu itd. Wszystkie te działania pomogły ukształtować moje poglądy i dalsze losy. Oczywiście był to również czas przyjaźni, pierwszych miłości, buntu.  Był to okres mojej młodości i dziś, patrząc przez pryzmat czasu wiem, że również dzięki mojemu zaangażowaniu w życie Szczepu  „Zielony Płomień” wykorzystałam ten czas optymalnie.

Piotr Guga

Dziękuję, Druhu Jacku  za wszystkie setki kilometrów przemierzone razem a także za wiele nabytych dzięki Druhowi umiejętności.

Marcin Joachimiak

Dziękuję za miłe chwile, za przygody i naukę. Dużo się od Was nauczyłem. Harcerska brać to prawdziwa szkoła życia, ale i rodzina. To nauka i wychowanie. Dzięki Wam jestem lepszym człowiekiem. W  harcerstwie człowiek uczy się i poznaje wartości przez doświadczenie, a to najlepsza szkoła życia.  Wspierają w tym nie tylko starsi instruktorzy ale i koledzy z zastępu.

Paweł Joachimiak

Nauczyłem się, że nie da się rozdzielić życia prywatnego od harcerskiego, a nawet jeśli usiłuje się to czynić, to jest to niewłaściwe. Nie ma tu spraw prywatnych i służbowych. Harcerzem się jest – całym życiem… To pewna postawa, styl życia, styl bycia. I nawet „rezerwowi instruktorzy”, byli drużynowi – czy tego chcą czy nie – w jakiejś mierze harcerzami pozostaną do końca życia!

Wacław Kamiński

[Na obozie] mogliśmy się przekonać o naszej sile fizycznej, o naszej zaradności, zapobiegliwości, o odwadze oraz umiejętności znoszenia chwilowych trudnych warunków bez sarkazmu. Poza tym nauczyliśmy się współżycia z kolegami. Z ogromnym wzruszeniem uściskałbym dziś każdego z nich. A to nasze życie w lesie tak głęboko zapadło w duszę, że do dziś mam marzenia, by się to powtórzyło.

Michał Kozłowski

Wszystkie  drobne wydarzenia, złożyły się na wielką przygodę jaką był każdy obóz harcerski. Mogłem to przeżyć dzięki druhowi Jackowi, Piotrowi Staśkiewiczowi, Michałom: Grelewskiemu, Świnodze i Stasiakowi i wielu innym osobom, które były wtedy (2003 r.) ze mną w lubrzańskim lesie. Z perspektywy widzę jak bardzo, w lesie niedaleko Świebodzina, znaleźliśmy się w prawdziwej Afryce, przeniesieni tam dzięki tym historiom.

Wspominanie tamtego czasu budzi we mnie tęsknotę i nostalgię za beztroskimi przygodami i wielkimi przyjaźniami. Mam nadzieję, że wszystko to będzie udziałem mojego małego synka, który w trakcie gdy piszę te słowa śpi obok mnie. Uważam bowiem, że metoda harcerska jest dzisiaj bardzo aktualna. Daje możliwość spotkania się z wieloma interesującym osobami, z różnych środowisk, w różnym wieku. Daje uczucie wolności, jakie zapewnić może nastolatkowi zaufanie starszych instruktorów i rodziców. Daje sposobność budowania swojej pewności i poczucia sprawczości dzięki zadaniom które w czasie harcerskich przygód są realizowane.

Piotr Kozłowski

Bardzo wiele szczegółów umknęło już z pamięci. Zostało jednak  ze mną wspomnienie braterstwa, tej nieuchwytnej przyjacielskiej więzi, wzajemnego zrozumienia wspólnych celów i przyjemności harcerskiego bycia razem.

Zbigniew Kubiszewski

Drużyna, gdzie w latach  1960.  rozpocząłem moją harcerską przygodę  – 15 ŁDH im. Andrzeja Małkowskiego wprowadziła mnie w świat przyjaźni i braterstwa, nauczyła mnie samodzielności, innego patrzenia na świat i siebie. Dzięki zarażeniu mnie tym bakcylem spotkałem wspaniałych ludzi, zdobyłem przyjaciół oraz żonę. A dzisiaj  jestem szczęśliwym mężem, ojcem, dziadkiem i emerytem.

Michał Kwaśny

W drużynie nauczyłem się brać odpowiedzialność za innych harcerzy,  szanować i zauważać zdanie innych. Nauczyłem się też pracy zespołowej i teraz wiem, że drużyna to pewna „całość” i w tym jest siła. Na wspólnych wartościach można zbudować naprawdę mocną ekipę. Wiem też jak bardzo ważna jest dobra organizacja i praca nad sobą. Dopiero po latach,  tworząc rodzinę i prowadząc firmę,  widzę jak bardzo to jest istotne.

Zbigniew Łaś

Największym darem, który nieoczekiwanie dał mi Bóg była moja nowa rodzina – ta harcerska. Czas mija, ludzie odchodzą ale pozostają niezatarte wartości. Przygoda z Harcerstwem, tym z „Zielonego Płomienia” wniosła w moje doświadczenia świadomość ile bezinteresownego dobra można rozpalić w młodych ludziach!

Tomasz Marciniak

Moje najpiękniejsze wspomnienia to fantastyczni ludzie, obozy, zimowiska, biwaki. To niezwykłe relacje, które trwają do dzisiaj. To rodzaj wspólnoty. I nawet jeśli te relacje nie są regularne czy bardzo częste, to zawsze są niezwykle serdeczne.  Dziękuję i cieszę się, że jestem częścią tej historii.

Damian Okraska

 Ciężko jest powiedzieć co by było, gdyby nie XV, tego nie wie nikt. Ja jednak  bardzo wiele dotychczasowych osiągnięć utożsamiam z korzeniami wyniesionymi z drużyny, podobnie jak miejsce,  w którym się teraz znajduję. W życiu codziennym przydaje się wiele umiejętności nabytych gdy byłem  nastolatkiem w drużynie. Umiejętności przywódcze poznawane z każdym kolejnym stopniem i funkcją przydają mi się dzisiaj w pracy na stanowisku menedżerskim  podczas zarządzania grupą porównywalną do dużej drużyny harcerskiej. Dobre zarządzanie zespołem, umiejętność motywowania go, zarządzanie  czasem, nauka nowych umiejętności to wręcz lustrzane odbicie tego co jako kilkunastolatek robiłem w XV będąc zastępowym.  Drużyna  zakorzeniła  we mnie pewne standardy zachowania, pewne odruchy, których bym pewnie nie posiadł gdyby nie kilka lat spędzonych w mundurze w szeregach olechowskiej  piętnastki.

Gabriela  Olszewska (Wyrwał) 

Kiedy patrzę na moją córkę, lamentuję , że nigdy nie zaznała takiego harcerstwa jak ja.  Była wprawdzie w “Girl Scouts“ przez 6 lat, (ja z nią jako mama od “camping”) ale to coś niewiele mającego wspólnego z metodą harcerską. Marzyło mi się że ją kiedyś wyślę na obóz w Polsce, ale zawsze coś stało na przeszkodzie.

Co mi dało harcerstwo, co z tego zostało do dziś? No cóż, tak się stało że przyszło mi żyć w kilku miastach, w kilku państwach  i na trzech kontynentach. Musiałam stawić czoła nieznanym krajobrazom, obcym językom, egzotycznym potrawom i cudzoziemskim zwyczajom. Wiele razy czułam się jak na bezludnej wyspie, bez nadziei na pomoc czy wsparcie. W tych to właśnie sytuacjach czerpałam z tego czego nauczyłam się w harcerstwie: wytrzymałości, cierpliwości, trwania, determinacji i zaradności. A także wiary w siebie, bo przecież “harcerz czy harcerka potrafi!”. Do tego dość dobrze orientuję się w przestrzeni, potrafię odnaleźć się w nieznanym terenie i nie przeraża mnie perspektywa jazdy na motocyklu w plastikowym ponczo w czasie pory deszczowej. Potrafię się umyć w połowie wiaderka wody (także włosy co bardzo się przydało,   kiedy kilkakrotnie w życiu byłam bez wody).  Potrafię też, obudzona w środku nocy, błyskawicznie przygotować się i być gotowa do wyjścia, w max 5 min.  Sprawdziło się to, kiedy kazano nam się ewakuować  w czasie pożarów. Że nie wspomnę o spaniu “na baczność” – moje łóżko  zawsze ślicznie wygląda, jeden ruch ręki i gotowe i pięknie posłane.

Jacek Pękala

Wiele było dobrych rzeczy ale najistotniejszym  jest to, że w harcerstwie znalazłem sobie żonę, co i Wam polecam.

Sebastian Paprocki

Została we mnie dobroć i chęć niesienia pomocy 🙂

Małgorzata  Partyka (Szymańska)

W lata 80.  wprowadzał nas druh Jacek Broniewski i myślę, że to w tedy najwięcej zyskałam, tak samo jak inni z naszego szczepu. To był czas kiedy uczyliśmy się, że jesteśmy w harcerskiej „sztafecie pokoleń”, która trwa od początku XX w. a nie od lat 1950/60. Poznawaliśmy historię Polski i harcerstwa, ciekawych ludzi. Ten czas pozostawił mnóstwo wspomnień. I ten właśnie  czas był najważniejszy,  bo to on dał nam posag już na dorosłe życie. Zdobyte wówczas doświadczenie i wiedza są z nami i pomagają nam do dziś.                                                                                                                         

Piekarski Stefan

Mam wielką satysfakcję, że podczas całego wieku działalności Piętnastki też byłem z wami przez jedno dziesięciolecie. Dzięki waszym  działaniom wielu chłopców odnalazło swoje miejsce w życiu i są dziś dobrymi ludźmi.

Piotr Rodziewicz

Zyskałem umiejętność  organizacji zajęć dla grupy młodzieży poprzez „dawanie” im przygody oraz   robienie dobrych uczynków.  Przydało się również harcerskie wyrobienie,  chęć służenia oraz chęć stawania się coraz lepszym.

Alicja Staśkiewicz

Po obozach jeszcze wielokrotnie zdarzało mi się spotykać harcerzy z piętnastki na biwakach w Chechle, wieczorach wigilijnych i różnych uroczystościach, ze ślubno-weselnymi włącznie. Pozostało wiele cennych znajomości, i przyjaźni,  niektóre  utrzymywane do dnia dzisiejszego.

Maria  Szymankiewicz (Broniewska)  

Na obozach XV. nauczyłam się chodzić, pływać i jeździć na rowerze. Czuje się członkinią tej drużyny, bo jej członkowie przyjęli mnie do grupy  ex-XV jako jedyną dziewczynę. DZIĘKUJĘ wszystkim piętnastakom, że uczyniliście moje dzieciństwo takim radosnym.  Dziękuję za każdy Wasz uśmiech, wspólne ogniska, wędrówki, za noszenie na barana i traktowanie mnie zawsze jak młodszą siostrę – z czułością i opiekuńczością.  Za przyjaźń do dziś i ogromną ilość wspomnień na całe życie!  Jestem niezwykle wdzięczna za moje dzieciństwo u boku harcerzy XV ŁDH. Czuję się jak członek tej drużyny. Łączą mnie z nią wspomnienia, ludzie, przeżyte przygody. Wierzę, że kolejne pokolenia piętnastaków będą w stanie docenić na jak niesamowitym fundamencie budują i ilu przed nimi weszło na tę samą ścieżkę

Sylwester Tkacz

Harcerstwo dla mnie było szeregiem wspaniałych wspomnień i przygód. Każdy obóz, rajd, nawet zbiórka niosły za sobą wiele nowych doświadczeń, ciekawych znajomości, wspaniałych przyjaźni. To uczucie, kiedy nawet po mega ciężkim tygodniu pakujesz plecak, wsiadasz do pociągu i pędzisz na drugi koniec Polski na rajd czy zlot gdzie już czekają na ciebie PRZYJACIELE.  To uczucie wolności, że jako dziecko możesz robić wszystko to, czego zwykle nie robisz w domu z  rodzicami: chodzenie nocą po lesie, rozpalanie ognisk, rąbanie drewna siekierą, pionierka harcerska, małpie gaje, bujanie na linie nad rzeczką, nocne kąpiele w jeziorze.  

Z perspektywy czasu przyznaję, że harcerstwo było dla mnie niezastąpioną sztuką życia, ukształtowało mnie i dało mi większą pewność siebie, nauczyło samodzielności i kreatywności co niesamowicie pomogło w dorosłym życiu – również zawodowym. Jestem niezmiernie wdzięczny wszystkim tym, których napotkałem na swojej drodze w tej pięknej przygodzie, oraz – lub przede wszystkim tym instruktorom, którzy całe życie poświęcali się idei harcerstwa. Jestem im niezmiernie wdzięczny za wszystko co zrobili dla XV ŁDH i wszystkich pokoleń harcerzy, którzy mieli okazję współtworzyć tę wspaniałą społeczność.

Agnieszka Wierzbowska

Ten  zapalony przed  laty płomień, ten „Zielony Płomień” w nas trwa i kolejne karty historii tej szczególnej drużyny, a także towarzyszących jej dziewcząt,  będą zapisywane przez nowe pokolenia. Mam pewność,  że spotykając Was na mojej drodze zawsze mogę liczyć na pamięć, wsparcie i  poczucie bezpieczeństwa. I mam gorącą  nadzieję, że również  ja potrafię kolejnym pokoleniom przekazać to samo.

Anna Woźnica  (Szymańska)

Wiem jedno, to harcerstwo nauczyło mnie odpowiedzialności, rzetelności w pracy (z zuchami)  i  wielu innych, pięknych cech. Tu też poznawałam prawdziwą a nie zakłamaną historię Polski.  A wśród instruktorów  XV ŁDH  byli  bardzo mądrzy i wartościowi druhowie którzy bardzo wpłynęli na życie moje i  wielu innych ludzi.

Jakub Zakościelny

W drużynie  nauczyłem się, że na wszystko trzeba zasłużyć, nic w życiu nie przychodzi łatwo, ale zawsze jest nam łatwiej pokonywać trudności  razem, gdy mamy przy sobie przyjaciół i wzajemnie się wspomagamy. Nauczyłem się też wielu przydatnych umiejętności począwszy od rozpalania ognisk bez użycia zapałek  po sztukę kierowania ludźmi  i podziału zadań  oraz wielu innych umiejętności. 

 HARCERSKA SZTAFETA POKOLEŃ: harcerze XV ŁDH z lat 1930. (z prawej) i ci z roku 2020 (z lewej) składają sobie wzajemnie  raport z realizacji metody harcerskiej. Kompozycja i obróbka zdjęcia – Jakub Zakościelny.

Zapraszamy do nabycia książki pt. „100 wspomnień na stulecie XV ŁDH”  o niełatwych, choć fascynujących, stu latach harcerskiej służby i przygody. W zawartych tam relacjach świadków historii – jak w soczewce – skupiają się losy Polaków, które warto poznać. W  warunkach polskich harcerstwo stanowi bowiem  jeden z najtrwalszych,  wielopokoleniowych ruchów społecznych, który był w stanie przetrwać zarówno totalitaryzm niemiecki jak i  sowiecki oraz  prawie półwieczny „realny socjalizm” i odrodzić się po tych dziejowych kataklizmach. Dzięki temu, że XV ŁDH utrzymuje ciągłość działania (co jest rzadkością w organizacjach młodzieżowych)  owe unikalne świadectwa obejmują każdy z tych okresów. I SERDECZNIE PROSIMY O PODAWANIE NAM INFORMACJI O RODZINACH WYMIENIONYCH WE WSPOMNIENIACH OSÓB (nazwisko i imię, adres pocztowy, mailowy, telefon), byśmy mogli zawiadomić ich o książce. A jeśli ktoś jeszcze zechce przesłać nam swe wspomnienia – opublikujemy je w pisemku „Nasze Hasło” i na stronie internetowej drużyny.

Zamówienia można składać mailowo: [email protected].

Koszt jednego egzemplarza to ok. 50 zł.

A planujemy jeszcze, by po wakacjach opublikować w internecie  dodatkowe 3 odcinki, by razem było ich piętnaście – zgodnie z numerem drużyny. Dodatkowo – pewne nieścisłości dostrzeżone w opublikowanych internetowo wspomnieniach – zostaną skorygowane w wydaniu książkowym.

Czuwaj! I do zobaczenia na harcerskim szlaku!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *